Hej...sorry że mnie tak długo nie było...no cóż szkoła i inne takie :) wiecie ja już nie przedłużam życzę miłego czytania...
Tytył:Widocznie tak musiało się stać cz.3
Para:LuKai
Opis:Wiem że to dziwne ale Luhan zajdzie w ciąże...nie pytajcie z kąd ten pomysł za dużo Simsów taaa...no i ogulnie to mi się przyśniło :D...Aha jeszcze będzie trochę fantastyki :D
-Co tu się do jasnej cholery dzieje?!-wzasneła matka Kaia.
-Co?Tu?Nic się nie dzieje.-powiedział Kai.
-Co ten chłopak robi z tobą w łóżku?-spytała matka Kaia.
-Emmmm...-nie dokończył bo mu przerwałem.
-Kai jest pijany i mnie wynajął...TAAAAAKK.-oto moja święta głupota.Kai spiorunował mnie wzrokiem.
-Ze co?!-krzyknął tata Kaia..-Dziwka pierdolona.-skierował się do mnie...Po chwili złapał mnie za włosy wytargał z łózka i rzucił mną o ścianę.Kai ubrał bokserki i do mnie podbiegł...Zobaczył że po policzkach spłynęły mi dwie srebrne łzy...Zdziwił się..Po chwili zadzwonił po karetkę...
Dwa miesiące puzniej...
-Kai Kai...Muszę Ci coś powiedzieć.-wleciałem z krzykiem do pokoju.
-Co się dzieje?Czemu jesteś zdenerwowany?-spytał.
-Słuchaj...j..ja..ja jestem w ciąży..wiem że to dziwne ale prawda.-powiedziałem Ups..chyba coś spieprzyłem..ja się tak nie bawię nie umiem dokładnie koreańskiego i to mnie dołuje.
-Ze co?!Jak to?-spytał a po chwili dodał-Ojojo jak ja kocham twój koreański..-Przy czym się bosko uśmiechnął.
-Dziękuję...Aha..nie wiem jakim cudem to się stało..ale ja tam się ciesze..To będzie w 100% nasze dziecko.-powiedziałem dumnie i się wyszczerzyłem.
-Aha spoko...-powiedział.
Parę miesięcy puzniej.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA TO BOOOOOOOOOOLLLLLLLLLIIIIIIIIII-darłem się na cały szpital
-Już spokojnie..jeszcze chwilka-Kai mnie uspokajał.
-Prędzej wolałbym skoczyć z ostatniego piętra wieżowca niż być tu!!-krzyknąłem.
-Nie przesadzaj sam parę miesięcy temu mówiłeś ze się cieszysz.Wiec się ciesz-powiedział Kai..i chyba chciał mnie wkurzyć.
-Hehehe bardzo śmieszne-mruknąłem.
-Już..urodził się panu śliczny chłopczyk.-uszłyszałem głos lekarza i aż mi ulżyło.Wziąłem go na ręce i się uśmiechnąłem.Kai zawołał pozostałych członków zespołu.
-O matko nieeee...ten bachor będzie taki jak ty-powiedział Lay.
-Zamknij się!-wzasnął Chen.
-Obydwoje się zamknijcie!-krzyknął Chanyeol
-Dziekuje.-powiedziałem..Pare dni puzniej wróciłem do domu...Zaniosłem dziecko do lóżeczka i sam się połozyłem do swojego łóża.
-Ale ty byłes odważny.-zaśmiał się Kai.
-Dziękuje kochanie..hmmm...za pare lat chce jeszcze jedno dziecko :D-walnąłem prost z mostu
-Ok...spoko...dziękuje za twoją szczerośc-powiedział
-Plosie-powiedziałem jak jakiś 5-latek
Sorry ze takie krótkie..bark weny to wszystko przesz szkole :D

Powiem tyle... To w ogule nie mialo sensu xD sam ponysl nawet spoko tylko to z dzieckiem jest chore xD.
OdpowiedzUsuńAle i tak cuekawe ;)