poniedziałek, 15 lipca 2013

Hejo...dziś już napisze opowiadanie z pomocą koleżanki :D

Tytuł:Widocznie tak musiało się stać cz.2

Para:LuKai

Uwagi:Przemyślenia LuLu zapisane na rózowo a Kaia na granotowo..

W końcu minął miesiąc i wróciłem do domu.Wyprowadziłem się od rodziców i zamieszkałem z zespołem...
-Ej...A tak ogólnie to gdzie jest Yuri?-zapytał Kris.
-Chłopaki muszę wam coś powiedzieć...-oznamiłem.
-Luhan cicho bądź my tu teraz myślimy nie przeskadzaj nam!-krzyknął na mnie Suho...Kurwa..chętnie teraz bym mu wpierdolił.
-Ale to jest ważne.-powiedziałem próbując zachować spokój.
-A co jest tak ważnego że nam przerywasz w myśleniu?-spytał Chanyeol.Ta bo ty na pewno myślisz ..Chyba jedyną rzeczą o której myślisz to co się stanie dziś w nocy jak będziesz spać z Baconem.
-No ale to ja byłem Yuri!-nie wytrzymałem i wzasnąłem.
-Ale jak to?Czyli że ja obmacywałem swojego kumpla?!-wystraszył się Xiumin
-Tak..właśnie tak.-odpowiedziałem
-Ale po co to zrobiłeś?-spytał zaspany jak zwykle Tao.
-No bo chciałem iść na zakupy ale nie chciałem żeby ktoś mnie rozpoznał więc się przebrałem a to raczej nie moja wina że Sehun was zawołał i ze zapytaliście czy chce być waszą sprzątaczką.-wymamrotałem
-Aha..spoko.-zdziwił się Chen po czym poszedł do pokoju.
-Eeee..to ja już też może pójdę.-powiedziałem i wyszłem z kuchni po czym podreptałem do pokoju w którym Kai siedział na podłodze i...czytał książkę?
-Ej a ty od kiedy czytasz książki?-spytałem.
-Od dzisiaj..ale dosyć tego nie chce mi się to zbyt męczy..-oznajmił po czym odłożył książkę.
-Aha super..-wymamrotałem pod nosem i sieę glebłem na łóżko.Nagle poczułem czyjeś kolano na moim kroczu i czyiś oddech na mojej słodkiej mordce...Otworzyłem oczy i zobaczyłem Kai'a.
-Ej co ty..-nie dokończyłem ponieważ Kai zaczął mnie namiętnie całować..No i znowu to samo..jak ja tego nie lubię..czemu on musi mi zawsze przerywać jak coś do niego mówię?To jest bez sensu.
Ok..teraz mi się uda i go o to poproszę...najwyżej mi odmówi...to nic zrozumiem jeżeli nie będzie jeszcze na to gotowy..
-Słuchaj Lulusiu...bo ja tak myślałem..no..eee...no bo wiesz..kiedyś musi chyba być ten pierwszy raz co nie..i ja tak myślałem ze może byśmy spróbowali?-zaczął się jąkać chłopak.
Kurwa ze co?On naprawdę tego chcę nie no ja nie wieże..zawsze byłem święcie przekonany że to ja będę musiał go o to prosić a nie on mnie.
-Oczywiście jeżeli nie jesteś gotowy albo poprostu nie masz ochoty to ja zrozumiem..-powiedział.
-Co?Nie no ja jestem gotowy i tego chcę to znaczy no wiesz.-oznajmiłem.To chyba trochę głupio zabrzmiało ale ok.
-Czyli że się zgadzasz?-spytał.Kurwa po co pytam skoro daje mi do zrozumienia że on tego chcę?Nie no ja muszę coś z sobą zrobić.
-Tak..zgadzam się..-powiedziałem i zanim się obejrzałem nie miałem na sobie już koszulki...WoW ale on szybki..Szczerze się bałem co zaraz się stanie ale ja się już zgodziłem to odwrotu nie ma...Kai całował mnie przez parę dłuższych minut...Po chwili jego pocałunek z moich ust przeniósł się na moją szyje a następnie na klatkę piersiową i brzuch pozostawiając za sobą mokre ślady po swoim języku...Aż w końcu Kai zachaczył językiem o stan moich spodni...Popatrzył na mnie jednoznacznie ja się tylko uśmiechnąłem..Ściągnął mi spodnie..Noś kurwa wiedziałem że ten moment kiedyś nadejdzie ale nie że aż tak szybko...Już tylko moje bokserki dzielą Kai'a od mojego Świętopełka...Kurwa co ja?Jest ze mną aż tak źle żeby nazywać swoją meskość?Po chwili zastanowienia Kai pozbył się moich bokserek.Zapatrzyłem się chwilowo na sufit i nawet nie zauważyłem kiedy włożył we mnie jeden a puźniej drugi palec...Automatycznie włończyła mi się funkcja "Jecz na całą epe tak żeby cię cały dom uszłyszał" ale zanim tak się stało Kai zdążył zatknąć mi usta wolną ręką..Lecz po chwili wyplułem jego rękę z buzi i nie zwracałem uwagi na to czy ktoś uszłyszy czy nie zacząłem jęczec tak głosno jak tylko się dało bo Kai zastąpił swoje palce czymś o wiele większym...Zacząłem krzyczeć.Co za skurwysyn przyżekał mi że to nie będzie boleć...Jego ruchy stały się szybsze i bardziej energiczne..Już prawie się popłakałem gdy obydwoje doszliśmy w tym samym czasie..On lekko opadł na miejsce koło mnie..Ja się w niego wtuliłem i oboje zasneliśmy..Ranek..
-Chodź na śniadanie.-powiedział Kai
-Gdybym mógł to bym poszedł..Ale tak mnie tyłek boli że przez cały dzień nie będę mógł nigdzie usiąść!!-powiedziałem wkurzony
-Oj nie przesadzaj tylko chodź-powiedział i wybiegł z pokoju.Z trudnąścią wygrzebałem się z łóżka,ubrałem się i podreptałem do kuchni..Gdy weszłem usiadłem na krześle...Aż zakwiczałem z bólu.
-Cholera jasna..Który z was tak jęczał  że w nocy nie dało się spać?-zapytał wkurwiony Kris.
-Różnego rodzaju skargi proszę kierować do tego oto gościa..-powiedziałem i wskazałem na Kai'a.
-Co ja??Nie moja wina że ty taki słaby jesteś.-próbował się bronić chłopak.
-Następnym razem to ja to zrobię a nie ty.-powiedziałem a po chwili zorientowałem się że siedzimy w kuchni przy śniadaniu a ja o takich rzeczach mówię.
-Nie no oni dopiero co pierwszy raz skończyli a już mówią o następnym razie..-zaśmiał się Lai.
-Cicho bądz skurwysynie.-powiedziałem.
-Obydwoje cicho..Prosze was na następny raz bądźcie trochę cichszy.-wydukał K
Suho.
-Dobrze.-powiedzieliśmy z Ka'iem w tym samym momencie i poszliśmy do pokoju...
3 tygodnie puźniej..
-Kris od jakiegoś tygodnie nie może spać-zaśmiałem się przy obiedzie.
-A dziwisz się?Przecież od trzech tygodni w nocy nie było jakiego kolwiek spokoju bo z waszego pokoju co noc dobiegały krzyki i jęki..Dziwne że Kris dopiero od tygodnie nie może spać a nie od trzech tygodni.-powiedział Xiumin.
-Lulu a takie małe pytanko..Czy ciebie już dupa nie boli od tego codziennego pieprzenia przez Kai'a?-spytał z ciekawości Sehun.
-Nie bo się przyzwyczaiłem..A z resztą ciebie takie coś nie powinno obchodzić bo masz dopiero 11 lat.-powiedziałem
-No a ty i Kai macie po 15 lat.-odpowiedział Sehun.Kurde młody ma racje..Mamy dopiero po 15 lat a juz to robiliśmy z parę dobrych razy..
-Eee...Ja już idę do pokoju..-powiedział Kai i wyszedł a ja poszłem za nim.
-Coś się stało?-spytałem wchodząc do pokoju..
-Nie tylko hmm..Sehun chyba ma racje..no wiesz my mamy dopiero po 15 lat...a tyle razy już to robiliśmy-powiedział troche zakłopotany Kai.
-Oj nie przejmuj się tym dzieciakiem on sam zakochał się a Tao więc wiesz..A z resztą to ty tego co dziennie chcesz.-powiedziałem
-Hmmm...masz racje co ja się będę przejmował tym co mówi jakiś pieprzony 11-stolatek-ucieszył się Kai.
-No właśnie..a teraz chodź spać..-powiedziałem lecz i tak wiem do czego dojdzie dziś po miedzy nami.
-Ale ty wiesz że ja bez seksu nie zasne.-Aha..spoko...nie ma to jak twoja szczerośc.
-No dobra niech ci będzie..-powiedziałem..i się zaczeło...lecz kiedy on miał już we mnie wejść do pokoju weszli rodzice Kai'a...  

                                     

Buahaha...nie ma to jak zakończenie w takim momencie..Myślę że się podobało..proszę o dużo komentarzy i przepraszam was jeżeli gdzieś były jakieś błędy...  

2 komentarze:

  1. prosze o pisanie komentarzy do teho opowiadania...bardzo mi zaldzy na tym..z gory dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę pisz dalej fajnie się zapowiada prooossszzzzęęę

    OdpowiedzUsuń