poniedziałek, 18 listopada 2013

HEJOOOO....OK W KOŃCU NAPISZE CIĄG DALSZY LUKAIA :D

Tytuł:Widocznie tak musiało się stać cz.5

Para:LuKai

Opis:Myśli Luhana zapisane na rózowo Kaia na niebiesko Hanlina? na zielono.

-Lu...Lu....Czy ty naprawdę sobie rujnujesz ze mną życie?-spytał ze smutkiem w oczach.
Po chwili namysłu odpowiedziałem.-Tak...Naprawdę rujnuje sobie z tobą życie!Nie chcę z tobą być...Mam Cię dosyć i tyle!!!
-Ale...ale...co ja takiego zrobiłem??-spytał łamiącym się głosem.
-Wszystko!!!Po prostu mnie wkurzasz!!!To koniec rozumiesz?!!-krzyknąłem.
-T...tak.-Kai spuścił głowę i wyszedł z pokoju...HanLi patrzył na tą całą sytuację.Jejku...czyżby rodzice się już nie kochali???
-Tato...Czy ty już nie kochasz taty??-spytał.
-Nie...nie na widzę go i nie kocham...Zdecyduj z kim będziesz mieszkać...Ze mną czy z tatą...Błagam niech ten bachor zostanie z Kaiem co będę mieć spokuj od całej rodziny...
-J..Ja...wole zostać z tatą tutaj..-powiedział.
-Dobrze...Zostaniesz z nim...Ja idę się pakować.
-Tato...ale...Gdzie ty jedziesz???-spytał młody.
-Wracam do Chin.-oznajmiłem.
-Aha...-powiedział ze smutkiem,spuścił głowę i wyszedł z pokoju,pobiegł do Kaia-Tato tato...a tata LuLu wraca do Chin...
-A co mnie to obchodzi...niech robi co chce.Właśnie dużo mnie to obchodzi...On nie może ode mnie odejść....Ja go kocham!
Następnego dnia...Żegnam się ze wszystkimi prócz Kaia...Wychodzę...Widzę jak patrzy przez okno...Odwracam się i wsiadam do auta...Jadę na lotnisko. 
-Ok...Kai nie martw się...Znajdziesz kogoś lepszego od niego.-powiedział Kris.
-Ale kiedy ja nie chcę kogoś innego!!!Ja chcę LuLu!!Mojego LuLu kochanego miłego słodkiego uroczego opiekuńczego LuLu....Gdzie jest mój LuLuś.-mówi i zaczyna płakać.
-Uspokuj się bachorze!-krzyknął Xiumin na co Kai odrazu przestał płakać i pobiegł do pokoju.
Miesiąc puźniej...Dla Luhana był to wspaniały miesiąc picia palenia i ćpania...A dla Kaia był to okropny miesiąc ryczenia.
-Jadę po niego!_krzyknął Kai
-Ale po co?Skoro on i tak nie wróci-powiedział D.O
-On wróci...on musi wrócić..Ja go kocham i nie wytrzymam bez niego dłużej!!!-wzasnął i pobiegł do pokoju się pakować.Następnego dnia był już w Chinach.Znajdę cię Luluśu...gdzie kolwiek jesteś
Idąc przez miasto Kai zobaczył mnie siedzącego na murku i ćpaniu z kolegami.
-Co ty robisz?!-podbiegł i zabrał mi proszek z rąk.
-Robię to co chcę..Nie powinneś się interesować mną.
-Muszę się tobą interesować!Bo Cię kocham!!!Specjalnie po ciebie tu przyjechałem!Proszę LuLu...Wroć do mnie...Wiem...popełniłem parę błędów..Ale ja nadal Cię kocham...-powiedział Kai
On naprawdę się o mnie martwi...Specjalnie po mnie przyjechał...ohhhh....On jest taki słodki...
-Jesteś taki słodki Kai...I chyba właśnie za to Cię kocham-powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
-Czyli ze...ty mnie kochasz??-spytał z nadzieją w oczach.
-Tak...bardzo Cię kocham...i przepraszam za to co zrobiłem...Poniosło mnie...przepraszam.-spuszczam głowę.
-Nic nie szkodzi....ważne że wszystko się dobrze ułożyło.-powiedział i wziął mnie na ręce..Wtuliłem się w niego i razem poszliśmy do mojego domu.
-Aaaaa więc...co teraz?-spytał Kai.
-Nie wiem...będziemy robić co chcemy...Wróćmy do Korei...proooooooszę.
-Dobrze...wrócimy do Korei...-powiedział
Parę dni puźniej...Znow mieszkamy w Korei...Lecz nie mieszkamy już z resztą EXO tylko mieszkami sami...Ja Kai i dzieciaki.
-Kai...niedługo święta...-powiedziałem.
-Wiem....Ciesze się ze spędzę święta z moją rodziną.-na te słowa się tylko uśmiechnąłem
-Czas ubrać choinkę!!-krzyknęły dzieciaki równych hurem.
-To ją ubierzmy-powiedziałem.
Kai poszedł bo ozdoby choinkowe i choinkę...Zaczęliśmy ją ubierać...Była śliczna.
-Jeszcze tylko gwiazda na czubku choinki.-powiedziałem trzymając w ręce gwiazdę.
-To chodź...podniosę Cię i ją powiesisz.-Kai do mnie podszedł..złapał w biodrach i podniusł...Powiesiłem gwiazdę na czubku choinki.
-No...i pięknie...Teraz trzeba tylko trochę dom udekorować.-powiedział Kai i razem ze mną zaczął dekorować...po 1 godzine skończyliśmy.
-Ok...emmm...teraz najtrudniejsze...Wymyślić prezenty.-powiedziałem
-Emmmm...Dzieciaki dostaną osobne laptopy....A tobie kupię strój pana policjanta Hih._powiedział i się wyszczerzył.
-Hmmm...ty chyba śnisz...ok...dzieciakom możemy kupić te laptopy...ale ty wymyśl coś innego...Ja Ci kupię taką czapkę która zawsze chciałeś.
-Ale ty wiesz jaka ona droga jest???!!?-spytał.
-Wiem...specjalnie kase zbierałem żeby ci ją kupić.-uśmiechnąłem się
-Dobra..a.le ja i tak nie wymyślę nic innego i dostaniesz ten strój.-powiedział
-Jeszcze się przekonamy-odpowiedziałem.
-A się zdziwisz.-nagle to wszystko przerwał HanLi.
-Wiecie ze stoicie pod jemiołą?-spytał..obydwoje spojrzeliśmy na gore.
-Racja.-powiedziałem
-Wiec musicie się pocalować.-My tylko na siebie spojrzeliśmy i się pocałowaliśmy.-No i pięknie.-powiedział HanLi i sobie poszedł.Parę dni puźniej.Nadeszły święta.
-W co ja mam się ubrać??-spytałem Kaia.-Twoi rodzice przyjadą...Trzeba jakoś ładnie wyglądać.
-Ty we wszystkim ładnie wyglądasz.-powiedział Kai.
-Nie pomagasz.
-No już już...Ubierz może białą koszule czarno białe spodnie i czarne buty?
-Dobrze...a jak mam się uczesać?-spytałem.
-Emmmmm....na pewno się na blond przefarbuj :D...-powiedział
-Yhym...ok...emmm...dobra..A ty?
-Ja ubiorę czarną koszule rurki i carne buty...a fryzurę będę mieć tą co zawsze.
-Aha dobrze...to dalej bo za 2 godziny przyjdą.-Przebraliśmy się pomalowaliśmy...Ja się przefarbowałem.
-No i jest pięknie..-po 1 godzinie przyszli rodzice Kaia.
-Dzien dobry... 

 
   

Sorry no...ale...nie umiem pisać długich opowiadań...więc sorry

poniedziałek, 7 października 2013

Tytuł:Widocznie tak musiało się stać cz.4

Para:LuKai

Opis:Dzieci są dziwne...rosna strasznie szybko...Niby maja 2 miesiace a wygladaja i zachowuja sie jak 6-latki.

-Już?Już?Już?-Latałem za Kaiem i chyba go troche wkurzałem.
-Ale co już??Cały czas się pytasz już już już...Ale co już?-spytał zdołowany Kai.
-Dziecko dziecko dziecko!-krzyczalem.
-Ale co dziecko?-przeraził się Kai.
-Kiedy następne dziecko???Ja chce bardzo bardzo chce.-znowu palnąłem prosto z mostu.
-Naprawdę??Poczekaj jeszcze troszeczkę.-powiedzial.
-No dobrze...-powiedziałem ze smutkiem i poczłapałem do pokoju.
Wieczorem Kris zawołał wszystkich do salonu.
-Co się dzieje Krisusie?-spytał Kyungsoo.
-Napijmy się!-wykrzyknął.
-OKEY!!!-krzyknęli wszyscy.I się zaczęło...Nagle nie wiem jak to się stało ale ja D.O i Sehun zaczęliśmy tańczyć na stole i się rozbierać.Wszyscy się śmiali.Nagle poczułem że coś mnie ściągnęło ze stołu i zaniosło do pokoju.
-Kai co ty robisz??-spytałem i się ździwiłem...W salonie straciłem na chwilę przytomność i jak się obudziłem byłem w stroju króliczka...I dopiero teraz to zauważyłem..Jaki ja głupi.
-Co ja robię?Hmmm...Sam mówiłeś ze chcesz następne dziecko...Wiec się o nie postaramy.-powiedział i się uśmiechnął.Ja nic nie powiedziałem tylko się uśmiechnąłem...Zaczęliśmy się całować i inne takie...Ściągnąłem mu koszulkę..A on rozebrał mnie całego :/...Zaczerwieniłem się.
-Klóliczek czuje się goły.
-Klóliczek podoba się w takiej wersji wilczkowi.-znowu się uśmiechnął...Ta noc była najlepsza na świecie.Niestety ranu nie mogłem wstać.Nawet nie zauważyłem jak szybko minęło te 9 miesięcy.
-Fuck yeah!Drugi raz nie był tak bolesny jak pierwszy.-powiedziałem z dumą.Kai się tylko zaśmiał.
5 miesięcy puzniej...
-Może pujdziemy do klubu co?-spytał Chanyeol.
-Spoko możemy iść.-powiedziałem..-Tylko wiecie ze ja nie będę mógł z wami siedzieć bo będę pracować.-powiedziałem.
-Oczywiście...Kurde Luhan..masz mnie a i tak pracujesz jako dziwka.-powiedział Kai.
-Sorry...Nie moja wina że tata mi każe..-oświadczyłem...po czym wszyscy poszliśmy.
Doszliśmy do klubu...Chłopaki usiedli przy barze i sobie zamówili po drinku a ja poszedłem się przebrać.Wyszedłem...Szef mnie zawołał i kazał mi przyjść do swojego gabinetu...Poszedłem...On zakluczył drzwi i od tak po prostu mnie zgwałcił...Wyszedłem z tamtąd...I zacząłęm pracowaj tak jakby nic się nie stało...NAgle jakiś palant się do mnie przyczepił...Spojrzałem na niego...Ździwiłęm się jak zobaczylem przed sobą ojca Kaia...Zaczął mnie dotykać.
-Zostaw mnie zboczeńcu!-krzyczałęm.Kai szybko podbiegł i spytał.-Zboczeńcu?-i spojrzał na osobę która mnie dotyka.
-Ty...Zostaw go!Nie dotykaj go!-Kai zaczał krzyczeć.
-Dlaczego mam go zostawić?-spytał ojciec Kaia.
-Bo on jest moim chłopakiem i nie życzę sobie żebyś mu robił takie rzeczy!-krzyknął.Po chwili ojciec Kaja go walnął...A mnie zaciagnął do pokoju...I znowu to samo...Zgwałcił mnie...Już drugi raz ktoś mi dziś to zrobił.Kai wbiegł do pokoju i szybko odepchnał swojego ojca ode mnie..Ja schowałem się do kontu...Kai go pobił i wywalił z pokoju.Podbiegł do mnie i mnie przytulił..ale ja go odepchnąłem.
-Nie dotykaj mnie!-wzasnąłem...Szybko się ubrałem i uciekłem do domu.
Jakiś czas puźniej...Kai nadal nie może mnie dotykać bo się boje...
-Tato tato...Muszę ci coś powiedzieć...-przybiegł do mnie mój młodszy syn Hanli.
-Tak synku?-spytałem.
-Znalazłem sobie chłopaka.-powiedział                                                       
Spojrzałem na różowo włosego chlopaka i aż wybuchłem.
-Że co!?-wzasnłąem...-Nie masz prawa...Czy ty chcesz sobie zrujnować życie tak jak ja?-nie wytrzymałem...A najgorsze było to że Kai własnie wszedł do pokoju...

                                                       

poniedziałek, 16 września 2013

Hej...sorry że mnie tak długo nie było...no cóż szkoła i inne takie :) wiecie ja już nie przedłużam życzę miłego czytania...


Tytył:Widocznie tak musiało się stać cz.3

Para:LuKai

Opis:Wiem że to dziwne ale Luhan zajdzie w ciąże...nie pytajcie z kąd ten pomysł za dużo Simsów taaa...no i ogulnie to mi się przyśniło :D...Aha jeszcze będzie trochę fantastyki :D

-Co tu się do jasnej cholery dzieje?!-wzasneła matka Kaia.
-Co?Tu?Nic się nie dzieje.-powiedział Kai.
-Co ten chłopak robi z tobą w łóżku?-spytała matka Kaia.
-Emmmm...-nie dokończył bo mu przerwałem.
-Kai jest pijany i mnie wynajął...TAAAAAKK.-oto moja święta głupota.Kai spiorunował mnie wzrokiem.
-Ze co?!-krzyknął tata Kaia..-Dziwka pierdolona.-skierował się do mnie...Po chwili złapał mnie za włosy wytargał z łózka i rzucił mną o ścianę.Kai ubrał bokserki i do mnie podbiegł...Zobaczył że po policzkach spłynęły mi dwie srebrne łzy...Zdziwił się..Po chwili zadzwonił po karetkę...
Dwa miesiące puzniej...
-Kai Kai...Muszę Ci coś powiedzieć.-wleciałem z krzykiem do pokoju.
-Co się dzieje?Czemu jesteś zdenerwowany?-spytał.
-Słuchaj...j..ja..ja jestem w ciąży..wiem że to dziwne ale prawda.-powiedziałem Ups..chyba coś spieprzyłem..ja się tak nie bawię nie umiem dokładnie koreańskiego i to mnie dołuje.
-Ze co?!Jak to?-spytał a po chwili dodał-Ojojo jak ja kocham twój koreański..-Przy czym się bosko uśmiechnął.
-Dziękuję...Aha..nie wiem jakim cudem to się stało..ale ja tam się ciesze..To będzie w 100% nasze dziecko.-powiedziałem dumnie i się wyszczerzyłem.
-Aha spoko...-powiedział.
Parę miesięcy puzniej.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA TO BOOOOOOOOOOLLLLLLLLLIIIIIIIIII-darłem się na cały szpital
-Już spokojnie..jeszcze chwilka-Kai mnie uspokajał.
-Prędzej wolałbym skoczyć z ostatniego piętra wieżowca niż być tu!!-krzyknąłem.
-Nie przesadzaj sam parę miesięcy temu mówiłeś ze się cieszysz.Wiec się ciesz-powiedział Kai..i chyba chciał mnie wkurzyć.
-Hehehe bardzo śmieszne-mruknąłem.
-Już..urodził się panu śliczny chłopczyk.-uszłyszałem głos lekarza i aż mi ulżyło.Wziąłem go na ręce i się uśmiechnąłem.Kai zawołał pozostałych członków zespołu.
-O matko nieeee...ten bachor będzie taki jak ty-powiedział Lay.
-Zamknij się!-wzasnął Chen.
-Obydwoje się zamknijcie!-krzyknął Chanyeol
-Dziekuje.-powiedziałem..Pare dni puzniej wróciłem do domu...Zaniosłem dziecko do lóżeczka i sam się połozyłem do swojego łóża.
-Ale ty byłes odważny.-zaśmiał się Kai.
-Dziękuje kochanie..hmmm...za pare lat chce jeszcze jedno dziecko :D-walnąłem prost z mostu
-Ok...spoko...dziękuje za twoją szczerośc-powiedział
-Plosie-powiedziałem jak jakiś 5-latek



Sorry ze takie krótkie..bark weny to wszystko przesz szkole :D

poniedziałek, 15 lipca 2013

Hejo...dziś już napisze opowiadanie z pomocą koleżanki :D

Tytuł:Widocznie tak musiało się stać cz.2

Para:LuKai

Uwagi:Przemyślenia LuLu zapisane na rózowo a Kaia na granotowo..

W końcu minął miesiąc i wróciłem do domu.Wyprowadziłem się od rodziców i zamieszkałem z zespołem...
-Ej...A tak ogólnie to gdzie jest Yuri?-zapytał Kris.
-Chłopaki muszę wam coś powiedzieć...-oznamiłem.
-Luhan cicho bądź my tu teraz myślimy nie przeskadzaj nam!-krzyknął na mnie Suho...Kurwa..chętnie teraz bym mu wpierdolił.
-Ale to jest ważne.-powiedziałem próbując zachować spokój.
-A co jest tak ważnego że nam przerywasz w myśleniu?-spytał Chanyeol.Ta bo ty na pewno myślisz ..Chyba jedyną rzeczą o której myślisz to co się stanie dziś w nocy jak będziesz spać z Baconem.
-No ale to ja byłem Yuri!-nie wytrzymałem i wzasnąłem.
-Ale jak to?Czyli że ja obmacywałem swojego kumpla?!-wystraszył się Xiumin
-Tak..właśnie tak.-odpowiedziałem
-Ale po co to zrobiłeś?-spytał zaspany jak zwykle Tao.
-No bo chciałem iść na zakupy ale nie chciałem żeby ktoś mnie rozpoznał więc się przebrałem a to raczej nie moja wina że Sehun was zawołał i ze zapytaliście czy chce być waszą sprzątaczką.-wymamrotałem
-Aha..spoko.-zdziwił się Chen po czym poszedł do pokoju.
-Eeee..to ja już też może pójdę.-powiedziałem i wyszłem z kuchni po czym podreptałem do pokoju w którym Kai siedział na podłodze i...czytał książkę?
-Ej a ty od kiedy czytasz książki?-spytałem.
-Od dzisiaj..ale dosyć tego nie chce mi się to zbyt męczy..-oznajmił po czym odłożył książkę.
-Aha super..-wymamrotałem pod nosem i sieę glebłem na łóżko.Nagle poczułem czyjeś kolano na moim kroczu i czyiś oddech na mojej słodkiej mordce...Otworzyłem oczy i zobaczyłem Kai'a.
-Ej co ty..-nie dokończyłem ponieważ Kai zaczął mnie namiętnie całować..No i znowu to samo..jak ja tego nie lubię..czemu on musi mi zawsze przerywać jak coś do niego mówię?To jest bez sensu.
Ok..teraz mi się uda i go o to poproszę...najwyżej mi odmówi...to nic zrozumiem jeżeli nie będzie jeszcze na to gotowy..
-Słuchaj Lulusiu...bo ja tak myślałem..no..eee...no bo wiesz..kiedyś musi chyba być ten pierwszy raz co nie..i ja tak myślałem ze może byśmy spróbowali?-zaczął się jąkać chłopak.
Kurwa ze co?On naprawdę tego chcę nie no ja nie wieże..zawsze byłem święcie przekonany że to ja będę musiał go o to prosić a nie on mnie.
-Oczywiście jeżeli nie jesteś gotowy albo poprostu nie masz ochoty to ja zrozumiem..-powiedział.
-Co?Nie no ja jestem gotowy i tego chcę to znaczy no wiesz.-oznajmiłem.To chyba trochę głupio zabrzmiało ale ok.
-Czyli że się zgadzasz?-spytał.Kurwa po co pytam skoro daje mi do zrozumienia że on tego chcę?Nie no ja muszę coś z sobą zrobić.
-Tak..zgadzam się..-powiedziałem i zanim się obejrzałem nie miałem na sobie już koszulki...WoW ale on szybki..Szczerze się bałem co zaraz się stanie ale ja się już zgodziłem to odwrotu nie ma...Kai całował mnie przez parę dłuższych minut...Po chwili jego pocałunek z moich ust przeniósł się na moją szyje a następnie na klatkę piersiową i brzuch pozostawiając za sobą mokre ślady po swoim języku...Aż w końcu Kai zachaczył językiem o stan moich spodni...Popatrzył na mnie jednoznacznie ja się tylko uśmiechnąłem..Ściągnął mi spodnie..Noś kurwa wiedziałem że ten moment kiedyś nadejdzie ale nie że aż tak szybko...Już tylko moje bokserki dzielą Kai'a od mojego Świętopełka...Kurwa co ja?Jest ze mną aż tak źle żeby nazywać swoją meskość?Po chwili zastanowienia Kai pozbył się moich bokserek.Zapatrzyłem się chwilowo na sufit i nawet nie zauważyłem kiedy włożył we mnie jeden a puźniej drugi palec...Automatycznie włończyła mi się funkcja "Jecz na całą epe tak żeby cię cały dom uszłyszał" ale zanim tak się stało Kai zdążył zatknąć mi usta wolną ręką..Lecz po chwili wyplułem jego rękę z buzi i nie zwracałem uwagi na to czy ktoś uszłyszy czy nie zacząłem jęczec tak głosno jak tylko się dało bo Kai zastąpił swoje palce czymś o wiele większym...Zacząłem krzyczeć.Co za skurwysyn przyżekał mi że to nie będzie boleć...Jego ruchy stały się szybsze i bardziej energiczne..Już prawie się popłakałem gdy obydwoje doszliśmy w tym samym czasie..On lekko opadł na miejsce koło mnie..Ja się w niego wtuliłem i oboje zasneliśmy..Ranek..
-Chodź na śniadanie.-powiedział Kai
-Gdybym mógł to bym poszedł..Ale tak mnie tyłek boli że przez cały dzień nie będę mógł nigdzie usiąść!!-powiedziałem wkurzony
-Oj nie przesadzaj tylko chodź-powiedział i wybiegł z pokoju.Z trudnąścią wygrzebałem się z łóżka,ubrałem się i podreptałem do kuchni..Gdy weszłem usiadłem na krześle...Aż zakwiczałem z bólu.
-Cholera jasna..Który z was tak jęczał  że w nocy nie dało się spać?-zapytał wkurwiony Kris.
-Różnego rodzaju skargi proszę kierować do tego oto gościa..-powiedziałem i wskazałem na Kai'a.
-Co ja??Nie moja wina że ty taki słaby jesteś.-próbował się bronić chłopak.
-Następnym razem to ja to zrobię a nie ty.-powiedziałem a po chwili zorientowałem się że siedzimy w kuchni przy śniadaniu a ja o takich rzeczach mówię.
-Nie no oni dopiero co pierwszy raz skończyli a już mówią o następnym razie..-zaśmiał się Lai.
-Cicho bądz skurwysynie.-powiedziałem.
-Obydwoje cicho..Prosze was na następny raz bądźcie trochę cichszy.-wydukał K
Suho.
-Dobrze.-powiedzieliśmy z Ka'iem w tym samym momencie i poszliśmy do pokoju...
3 tygodnie puźniej..
-Kris od jakiegoś tygodnie nie może spać-zaśmiałem się przy obiedzie.
-A dziwisz się?Przecież od trzech tygodni w nocy nie było jakiego kolwiek spokoju bo z waszego pokoju co noc dobiegały krzyki i jęki..Dziwne że Kris dopiero od tygodnie nie może spać a nie od trzech tygodni.-powiedział Xiumin.
-Lulu a takie małe pytanko..Czy ciebie już dupa nie boli od tego codziennego pieprzenia przez Kai'a?-spytał z ciekawości Sehun.
-Nie bo się przyzwyczaiłem..A z resztą ciebie takie coś nie powinno obchodzić bo masz dopiero 11 lat.-powiedziałem
-No a ty i Kai macie po 15 lat.-odpowiedział Sehun.Kurde młody ma racje..Mamy dopiero po 15 lat a juz to robiliśmy z parę dobrych razy..
-Eee...Ja już idę do pokoju..-powiedział Kai i wyszedł a ja poszłem za nim.
-Coś się stało?-spytałem wchodząc do pokoju..
-Nie tylko hmm..Sehun chyba ma racje..no wiesz my mamy dopiero po 15 lat...a tyle razy już to robiliśmy-powiedział troche zakłopotany Kai.
-Oj nie przejmuj się tym dzieciakiem on sam zakochał się a Tao więc wiesz..A z resztą to ty tego co dziennie chcesz.-powiedziałem
-Hmmm...masz racje co ja się będę przejmował tym co mówi jakiś pieprzony 11-stolatek-ucieszył się Kai.
-No właśnie..a teraz chodź spać..-powiedziałem lecz i tak wiem do czego dojdzie dziś po miedzy nami.
-Ale ty wiesz że ja bez seksu nie zasne.-Aha..spoko...nie ma to jak twoja szczerośc.
-No dobra niech ci będzie..-powiedziałem..i się zaczeło...lecz kiedy on miał już we mnie wejść do pokoju weszli rodzice Kai'a...  

                                     

Buahaha...nie ma to jak zakończenie w takim momencie..Myślę że się podobało..proszę o dużo komentarzy i przepraszam was jeżeli gdzieś były jakieś błędy...  

niedziela, 7 lipca 2013

Uwaga!

Cześć....gadałam dziś z moją koleżanką która chodzi do drugiej klasy gimnazjum i powiedziała że chętnie mi pomoże w pisaniu tych opowiadań...Ustaliłyśmy że ja będę pisać te że tak powiem normalne rzeczy a ona te zboczone...Według mnie to dobre rozwiązanie...A wy co o tym myślicie?

środa, 12 czerwca 2013

Ok po tak długim czasie w końcu spróbuje coś napisać...

Tym razem napiszę coś o EXO 

Tytył:Widocznie tak musiało się stać cz.1

Para:LuKai

Był piękny słoneczny dzień.Tak jak codziennie po obudzeniu się podeszłem do lustra i zacząłem się w nim przeglądać...-Kurwa,ale ze mnie słodki debil.Dlaczego to ja jestem ten najpiękniejszy w rodzinie?Tylko same kłopoty przez to...Muszę iść na zakupy,ale tak żeby nikt nie wiedział że to ja...Może przebiorę się za dziewczynę...Tak to doskonały pomysł.-I  podeszłem do swojej szafy z której wygrzebałembjakąś starą sukienkę po mojej siostrze i jakieś buty.-Ok..już prawie gotowe tylko teraz trzeba się pomalować..Dobrze że moja niby kochana siostrzyczka ma różne peruki...Chyba się nie obrazi jak jedną sobie porzycze.-I poszedłem do pokoju swojej siostry...na szczęście jej już nie było w domu wiec spokojnie mogłem wziąć sobie perukę i jakieś rzeczy do pomalowania się...po chwili wróciłem do swojego pokoju i znowu stanołem przed lustrem...Najpierw pomalowałem sobie oczy na brązowy kolor,później zrobiłem sobie lekko różowe policzki,następnie pomalowałem usta jasno różowym błyszczykiem i pomalowałem rzeszy...Na koniec założyłem perukę.-No i teraz już nikt mnie nie rozpozna.-Powiedziałem do siebie...Następnie bez słowa wyszedłem z domu,a po kilkunastu minutach doszłem do największego centrum handlowego w Seulu.Właśnie chciałem wchodzić do swojego ulubionego sklepu gdy nagle zobaczyłem że przy wieszakach jest cała reszta Exo.-Co oni tu robią?Przecież mówili że dziś nigdzie nie wyjdą...-Chciałem się wycofać i przyjść później,ale w chwili wycofywania wpadłem na Sehuna.
-Oooo...no proszę jaka ślicznotka.-powiedział z zadziornym uśmieszkiem Sehun i zawołał resztę chłopaków.-Nie wiedziałem co mam zrobić w takiej chwili dlatego stałem jak wryty..
-Sehun co się dzieje?I dlaczego przerywasz mi robienie zakupów?-zapytał wściekłyKris.
-Patrz...chyba znalazłem sprzątaczkę którą tak długo szukaliśmy.-Powiedział szczęśliwy Sehun.
-No masz racje..Ale proszę Cię już nigdy mi nie przerywaj w takich ważnych czynnościach  jak robienie zakupów!!-Wzasnął Kris.
-No dobra,dobra...A wiec jak masz na imię?-Sehun skierował się do mnie
"moje przemyślenie:Dobrze że mnie nie poznali"
-Eeee...ja jestem Yuri.
-Chcesz pracować jako nasza sprzątaczka?-zapytał Kai ze swoim uśmieszkiem na twarzy.
-Tak.-odpowiedziałem nieśmiało.
-Ok..to jutro masz się pokazać u nas w domu...Tu masz adres.-powiedział Xiumin po czym dał mi adres zamieszkania.
-Dziekuję..i do widzenia.-Odwróciłem się napięcie i wyszłem ze sklepu i sobie pomyślałem:Kurwa aż tak trudno mnie rozpoznać?Hmmm...no czóż...ok czas wracać do domu.-I powędrowałem do domu
Następnego dnia wstałem wcześnie rano żeby się umyć i przygotował...Znowu poszedłem do swojej siostry po perukę tylko że tym razem ona była w domu i jak wszeszłem do pokoju to ona spytała:-A ty czego tu szukasz?
-Pożyczam perukę...nie widać?-zapytałem
-A po co ci ta peruka?
-Bo od dziś będę pracować jako sprzątaczka w domu Exo i oni myślą że ja jestem dziewczyną i muszę  się przebrać.
-Ahaaa...ok uznam że tego nie słyszałam.-powiedział moja siostara.
-Dziekuję aha...jeszcze jedno.
-Co?-zapytała już wkurzona.
-Daj mi swoją kosmetyczkę.
-Debil.-I ona nie żuciła mi tej kosmetczki tylko żuciła we mnie tą kosmetyczka...-Masz i wynoś się.
-Ok..Dzięki..jesteś super.-I  wyszedłem z pokoju siostry i wróciłem do siebie..Po godzinie byłem już gotowy do wyjścia...Wyszłem.
Po jakiś dwudziestu minutach doszłem na ulicę na której mieszkają członkowie zespołu"Hmmm...czasami jednak lepiej jak mieszkam z rodziną a nie z nimi"...Zadzwoniłem do drzwi..Otworzył mi zaspany Tao i wpuścił mnie do domu.
-Chłopaki Yuri przyszła!-wykrzyczał Tao na cały dom...Wszyscy od razu wybiegli ze swoich pokoi i przyszli na dół.
-Ok a więc na górze są nasze pokoje, tam jest łazienka,tam kuchnia,tam jest salon a tam jadalnia.-powiedział Suho.
-Ok...-i bez słowa zabrałem się za sprzątanie.
Nadszedł wieczór  właśnie  skończyłem sprzątać.
-Może zostaniesz u nas na noc?Bo już jest późno i ciemno a o tej porze w tych okolicach plącze się dużo dziwnych ludzi.-zaproponował Lay.
-No dobrze jeżeli tak mówisz to zostanę.-odpowiedziałem.
-Ok...no to świetnie...będziesz dziś spać w pokoju Kai'a bo tylko u niego jest miejsce.-oświadczył D.O.Zrobiłem wielkie oczy i powiedziałem:-Eeee...ok "Nie!!!Tylko nie to dlaczego właśnie z nim?!"
Kai się uśmiechnął do mnie,a ja odwzajemniłem uśmiech i poszedłem za nim do pokoju.
-Jak by co w moim pokoju jest tylko jedno dwuosobowe łóżko więc będziemy dziś spać razem.-ucieszył się Kai.
Zrobiłem jeszcze większe oczy i powiedziałem-Ok...eeee...zaraz przyjdę...idę do kuchni coś zjeść.-i  bez oczekiwania na odpowiedz wyszedłem...Po chwili znalazłem się w kuchni przy lodówce...wyciągłem sobie jakieś warzywa i zacząłem robić sobie sałatkę...Nagle poczułem,że czyjaś ręka znalazła się na moich plecach,a po chwili zjechała niżej na moją zakazaną część ciała.
Aż podskoczyłem przy czym wypadł mi nóz z ręki.
-Spokojnie...-powiedział głos zza moich pleców.Odwruciłem i zobaczył Xiumina uśmiechającego się tak jak nigdy do tąd.Po chwili ciszy Xiumin nagle przydusił mnie do ściany w kuchni i zaczął namiętnie całować wpychając mi swój język do moich ust...Nagle poczułem ciepłe ręce Koreańczyka pod sukienką. Bez chwili namysłu odepchnąłem od siebie Xiumin'a.
-Co ty robisz!?-Krzyknąłem przerazony zachowaniem Xiumina.
-Nie widzisz?Bodobasz mi się...to chyba normalne nie?-Powiedział z lekkim i aroganckim uśmiechem na twarzy Xiumin
-Powiem Ci tylko jedno...Jesteś poprostu aroganckim dupkiem.-i odrazu po tych słpwach wyszłem z kuchni i poszłem do pokoju Kaia...w drodze do pokoju myślałem czy Xiumin nie zauważył że nie jestem dziewczyną...ale już mnie to przestało obchodzić jak weszłem do pokoju...ponieważ w chwili otwarcia drzwi Kai ściagnął koszulkd bo chciał się przebrać...Nie mogłem pd niego oderwać wzroku a on nawet mnie nie zauważył lecz z drugiej strony to nawet lepiej bo mogłem w końcu zobaczyć jego nagie ciało..."Kurwa co ja gadam...co się ze mną dzieje co ja kurde jakimś gejem czy co jestem?"
-Eee...wróciłam.-powiedziałem prubując zmienić mój głos na bardziej kobiecy...
-Oo..to dobrze...chodź się już położyć.-uśmiechnął się Kai.
-Wow...jaki ty masz piękny uśmiech.
-Dziekuje.-powiedział Kai
"Omg ja to powiedziałem na głos...no nieeee...to jakaś paranoja"
I się położyłem koło tancerza...
-Może chcesz jakieś inne ciuchy do spania?-spytał Kai.
-Nie,w tych mi wygodnie.-odpowiedziałem.
-Aha...ok.-powiedział Kai i zamknął oczy.
Nagle poczułem dreszcz przechodzący przez moje ciało...Kai mnie objął "Że co?! O nie jest ze mną coraz gorzej...mi się podoba jego dotyk...ok Luhan weź się w garść" I idedchnąłem z ulgą.
Kai nagle znalazł się bliżej mnie i czułem jego oddech na swoim karku...ależ to było piękne..Już chciałem iść spać kiedy nagle Kai znalazł się nademną...w ułamek sekundy poczułej jego gorące wargi na swoich...oczywiście odwzajemnił ten pocałunek...Po chwili Kai rozpiął mi sukienke i ją ściagnął...Przestaliśmy się całować Kai zrobił wielkie oczy...
-Ty...ty...-zaczął się jąkać
-Tak ja jestem chłopakiem to ja Luhan...przebrałem się dlatego że chciałem iść na zakupy i nie chciałem żeby ktoś mnie rozpoznał.-powiedziałem.
-Że co?! Czyli zakochałem się w własnym przyjacielu?! Nie tak nie może być! Nie jestem gejem...nie jestem!-Ja szybko ubrałem sukienkę i wybiegłem z domu z płaczem...Kai pobiegł za mną...Po jakiś 10 minutach znalazł mnie całego od krwi na ulicy...Podniegł do mnie,zaczął mnie sturchać a w oczych zaczeły mu się zbierać łzy...
-Nie nawidzę siebie...Co ja zrobiłem?To moja wina gdybym na niwgo nie nakrzyczał to by do tegp nie doszło.-zaczął mówić do siebie tancerz...po chwili przyjechała karetka i mnie zabrała...Kai przyjechał następnego dnia rano gdy ja jeszcze spałem...Wszedł do sali w której leżałem,usiadł na krześle koło mojego łóżka,złapał mnie za ręke i zaczał płakać...Obudziłem się.
-Czemu płaczesz?-spytałem.
-Bo to przeze mnie trafiłeś do szpitala...Przepraszam Cię.-powiedział z zapłakanym głosem.
-Spokojnie wszystko będzie dobrze...wieże w to.-Kai nic nie powiedział tylko się uśmiechnął.
Po chwili wyszeptał-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też kocham.-odpowiedziałem i starłem mu z.policzków łzy.
-Wiem,że to pewnie niewłaściwy moment,ale...Czy byś chciał zostać moim chłopakiem?
-Tak!.-wzasnąłem szcześliwie i żuciłem mu się na szyję...Po czym straciłem przytomność..Kai zrobił wielkie oczy i podniusł mnie z podłogi i położył na łóżku...Siedział przy mnie trzymając mnie za rękę i mówiąc-Prosze Cię nie rób mi tego i nie odchoć...Wieże w ciebie...Jesteś silny poradzisz sobie w tak cholernie trudnej chwili.-I Kai zaczął płakać jak małe dziecko.
-Spokojnie...już jest dobrze.-obudziłem się chwilę puźniej.
Kai przestał płakać i na jego opalonej pięknej buzi znowu pojawił się uśmiech.
-Nic Ci nie jest.-Odedchnoł z ulgą.
-No oczywiście że nie jest.-uśmiechnołem się.

czwartek, 4 kwietnia 2013

pierwsze spojrzenie 2

Tytył:Pierwsze spojrzenie 2
Para:EunHae

Następnego dnia obydwoje się obudzili i razem poszli do kuchni na śniadanie.
-Cześć.-Donghae i Eunhyuk powiedzieli w tym samym czasie.
-Eunhyuk coś Ci chyba stoi.-zaśmiał się Kuhyun.
-O co Ci chodzi?-zapytał zdziwiony Eunhuk.
-Popatrz na swoje bokserki,a się dowiesz.-powiedział takrze się śmiejąc Heechul.
-Upss.-zaczerwienił się Eunhyuk.
I teraz wszyscy zaczeli się wszyscy śmiać oprócz Donghae i Leeteuka.
-I jak spędziliście tą upojną noc?Podobało wam się jak się całowaliście i dotykaliście?-dodał Sungmin.
Eunhyuk wybiegł z kuchni z płaczem a za nim pobiegł Donghae.
-Zaczekaj.-krzyczał za nim Donghae.
Donghae wciągnął do swojego pokonu Eunhyuka i zamknął drzwi.
-Słuchaj mam pomysł.-powiedział Donghae.
-Jaki zapytał-drugi chłopak.
-A więc zobaczymy jak chłopaki zareagują na to że będziemy się przy nich całować i przytulać.
-Ok.-odpowiedział Eunhyuk.
I razem poszli do kuchni.
Po chwili nie zwracając uwagi na reszte chłopaków zaczeli się po prostu całować.
A wszyscy chłopacy zrobili wielkie oczy.
-No dobra...niech wam będzie my się do tego jakoś przyzwyczaimy.-powiedział Yeaung.
-Tak,my też się zgadzamy.-powiedziała reszta chłopaków.
-Dziekujemy.

   

  Sorry ze takie krotkie ale nie mialam weny...